Poprosiłam Magdę, autorkę bloga Warsztat Tores, aby napisała kilka artykułów z obszaru scrapbookingu.
Pierwszym z nich jest artykuł o calineczkach (inchies). Jeśli chcesz wiedzieć co to takiego, zapraszam do lektury.

Jedną z najmniejszych form scrapbookingowych są inches – w polskiej wersji: calineczki (od inch czyli cal). Jest to kwadracik o boku 1 cala (2,54 cm, w przybliżeniu 2,5).

Co można zmieścić na tak niewielkiej powierzchni? Zaskakująco dużo, jeśli tylko chcemy 🙂

Inches są formą wybitnie „nieużytkową”, nie służą niczemu, oprócz twórczej zabawy. Ozdabia się je zgodnie z własną chęcią i weną, nie ma w tej kwestii absolutnie żadnych przepisów ani ograniczeń. Można traktować je jako coś w rodzaju mikro – art journala. Można tworzyć mini rysunki, kolaże, stemplowane kompozycje czy wielowarstwowe prace mediowe, byle zmieścić się na tym malutkim kwadraciku.

Inną wersją inches (calineczek kwadratowych) są „rinches” – round inches, czyli calineczki okrągłe (o średnicy 1 cala).

W zabawach czy wyzwaniach można się też natknąć na calineczki powielone, np. twinchies – podwójne inchies (1×2 cale)

czy trinchies (1×3 cale).

Jeśli koniecznie chcielibyśmy użyć inchies „do czegoś” to można wykorzystać je jako elementy większych form – kartek, ATC czy nawet LO. Podobnie, jak używamy naklejek czy badzików.

Jeszcze jedną formą wykorzystania inchies jest calineczkowy kalendarz (zwany też CALendarzem). Zabawa ta polega na tworzeniu codziennie jednej calineczki, zawierającej jakieś mini – wspomnienie z danego dnia. Gotowe inches można wklejać do zeszytu, na duże karty albo przechowywać w dowolny wygodny dla nas sposób. Jak zwykle styl i materiały są zupełnie dowolne. Można rysować, stemplować, naklejać, łączyć techniki, ważne jest zapisywanie – w tej twórczej formie – bieżących wrażeń, przeżyć czy emocji. W trakcie okazuje się, że nie zawsze potrafimy czy chcemy wyodrębniać jakieś konkretne wydarzenia, czasem na calineczce znajdzie się po prostu kawałek naklejki i papierowy kwiatek, który akurat wieczorem wpadł nam w ręce. Jednak po jakimś czasie, przeglądając swój kalendarz kwadracikowy, widzimy, jak odzwierciedla on nasze dni i staje się zapisem codzienności. Mój zbiór codziennych calineczek tworzę już ponad trzy lata – na zdjęciach przykłady kart CALendarza.

 

Daj znać czy Magda Cię zainspirowała. Dodaj link w komentarzu jeśli tworzysz calineczki. Z wielką chęcią odwiedzę Twój blog.

 

4 komentarze

  1. Zainspirowała, zainspirowała i skończyło się na tym, że twardo walczę, ale po prawie całym roku robienia CALendarza nie mam pewności czy zostanę z nim na kolejny rok. Za to polubiłam calineczki 🙂
    A moje calineczki można oglądać tutaj: http://oshinowy.blogspot.com/search/label/calineczki

  2. Author

    Ależ rób, rób dalej kalendarze. Oglądałam i bardzo mi się podobają 😀 takie w stylu kolażowych art żurnali są 🙂

  3. No ostatnio bawię się formą, bo się zaczęłam nudzić 😉 Sama robota jest zabawna, ale wyciąganie z siebie motywu związanego z danym dniem to już jakby słabiej mi idzie.

  4. Author

    doskonale to rozumiem – bo czasem ma się dni na przemyślenia, czasem na wspominki, a czasem nie ma się ochoty na nic 😉

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.