W poprzednim wpisie wspominałam o dwóch kotach naklamkowych… ten którego dziś przedstawię powstał w zasadzie jako pierwszy, ale pozszywany został jako drugi… kończyłam go w podróży do Czech… był wypchany i uszyty, ale trzeba było doszyć guziczki (oczka i nosek) oraz pozaszywać i przyszyć głowę. Kotek tak się spodobał nowejDalej >

Znów kotkowo, tym razem nie dla mnie… Odwiedzamy znajomych z wakacji i stwierdziłam że miło by było podarować dziewczynkom coś, no ale  nie mam pomysłów do kupowania…. wymyśliłam szyte lalki, ale niestety czas mi się skurczył bardzo szybko i nie zdążyłabym uszyć lalek… na ostatnią chwilę wymyśliłam koty klamkowe –Dalej >

Jakoś tak mam że bardziej przemawiają do mnie maskotki z ruchomymi stawami – nie są z góry skazane na statyczność… Aby stawy były ruchome używam guzików – dobieram je pod kolor rąk czy nóg szytych przeze mnie maskotek… Ostatnio miałam problem z zamocowaniem nóg lalki – okazało się że krzywoDalej >

Ostatnio napaliłam się jak szczerbaty na suchary na kota rasy sfinks… wiem wiem nie wyglądają najładniej, ale maja w sobie to coś… niestety na razie wszystko sprzysięga się przeciw mym planom i kot na razie w dalekiej przyszłości…. ale nie odpuszczam… uszyłam sobie kota o! bazowałam na szablonie królika Tildy,Dalej >

Przed odjazdem Amber spotkała się z Caroline – udało mi się uwiecznić to spotkanie, ale niestety aparatem z telefonu komórkowego, więc jakość zdjęć pozostawia wiele do życzenia…. mam nadzieję, że mi wybaczycie…. i dopiero po zrobieniu zdjęć i odprawieniu Amber do właścicielki zobaczyłam że Caroline jakoś tak lewo stoi, jakbyDalej >

W dniu kiedy opublikowałam posta z Caroline narodziła się Amber – Lalka przy nadziei w kolorze nadziei… Uszyłam ją dla Iduni, mam nadzieję że się spodobała… Jak każda moja praca w mych oczach ma kilka niedociągnięć, ale zostałam  pouczona że wad mam nie widzieć i mam nie być samokrytyczna, więcDalej >

A ja wciąż trwam w szale tworzenia (szycia) lalek… Jako fanka Tatiany Conne próbuję stworzyć idealną lalkę… tym razem powstała Caroline – wykrój rozrysowałam sama i chyba całkiem nieźle wyszło, przynajmniej mi się podoba… mąż mówi że ręce ma jak krab szczypce – trudno, dopiero się uczę…. sama buźka przypominaDalej >

Wróciłam – zdjęcia, przynajmniej ich część, pokażę jak się obrobię z zaległościami… podczas podroży szydełkowałam, skończyłam na miejscu i oto co mi wyszło – PePe Pan Dziobak jako Agent Pe… nie jest doskonały, ale robiłam go sama bez żadnych schematów… i w krzywym zwierciadle fish eye do wykonania użyłam mięzyDalej >

Swego czasu dopadło mnie szycie w plenerze… nie ma to jak robótki na świeżym powietrzu… i z tego to romansu z maszyną powstał tygrysek (będzie dużo zdjęć) a prace inspirowane pracami Tatiany… a oto sam tygrysek: Jako że tygrysek łyso wyglądał to uszyłam mu czapeczkę i tak oto Leon (boDalej >

Po uszyciu Owieczki (już wiem że na imię jej Gwen) zapragnęłam uszyć Timmy’ego… to owieczka a raczej baranek z bajki – młodszy w bajce Baranek Shaun, a starszy w bajce Timmy Time… Bardzo lubię tego baranka, tak samo mój synek. Częściowo baranka już pokazywałam we wcześniejszym poście, ale wprowadziłam kilkaDalej >

Tak mi się spodobała zabawa z szyciem Owieczki, że w niedzielę popełniłam małego Timmy’ego…. co prawda nie został dokończony – brak mu ogonka i oczka jakoś mi nie do końca grają… więc wprowadzę małe poprawki i dopiero zrobię mu sesję zdjęciową… A tym czasem chciałam pokazać Wam kilka zdjęć cykniętychDalej >

Nawet nie wiecie jak bardzo chciałam napisać o tym od razu, ale nie mogłam W sobotę w późnych godzinach nocnych na świat przyszła Owieczka (Owieczka nie ma jeszcze imienia) uszyłam ją dla Owcy. staralam się jak mogłam aby miała jak najwiecej kolorów: różowy, fioletowy, lila – ale to nie mojaDalej >