Efekt bokeh – tło

Bokeh (czyt. boʊkɛ, ˈboʊkeɪ, ˈboʊkə; od jap. ボケ boke – rozmycie) – w fotografii sposób oddawania nieostrości obiektów znajdujących się poza głębią ostrości.
Miękkie rozmycie wyodrębnia z tła główny motyw fotografii, nie odwracając od niego uwagi niepotrzebnymi szczegółami. Wykorzystywane jest to często w portretach. Polega ono na tym, że motyw zdjęcia znajduje się w strefie głębi ostrości i zostaje odwzorowany ostro, zaś oddalone tło obrazu pozostaje poza strefą głębi ostrości i następuje jego rozmycie.
Piękne boke jest pojęciem subiektywnym. Przejścia rozdzielające płaszczyzny znajdujące się poza obszarem ostrości powinny być płynne, a plamki przedstawiające punkty mają być jaśniejsze w środku i ciemnieć ku brzegom. Przeciwnie, brzydkie boke występuje, gdy linie w nieostrości się rozdwajają, a plamki przyjmują postać obwarzanków – tarczek z jaśniejszymi brzegami. (źródło: Wikipedia)

zdjęcie mojego autorstwa:

022

Jednak efekt jak na zdjęciach możemy otrzymać również technikami plastycznymi i wykorzystać takie tła w naszych pracach.

Jak to zrobić?
Potrzebne będą bazowe tła (wykonane akwarelą lub tuszowane), biały tusz pigmentowy lub farba, blender oraz szablon (można go wykonać samemu lub wykorzystać gotowy).

P1010785

1. mocujemy bazę do podłoża / maty

P1010787

2. szykujemy szablon – ja korzystałam z gotowego, więc okleiłam dziurki które miały się nie odwzorowywać

P1010786

3. nabieramy farbę lub tusz na gąbeczkę blendera

P1010788

4. przykładamy szablon i pracujemy blenderem jak podczas tuszowania (okrężne ruchy)

P1010789

5. zmieniamy dziurki lub przesuwamy szablon

 P1010790

6. gotowe

P1010791

P1010792

Podpowiedzi:
– efekt bokeh nie jest regularny więc w sumie to od nas zależy jak będzie wyglądało tło ostatecznie;
– możemy wykorzystać jedną wielkość dziurek lub jak w moim przypadku różne rozmiary;
– możemy skorzystać z innych kształtów np. serca, gwiazdki, choinki, śnieżynki itp.;
– niekoniecznie musimy używać koloru białego, jak widać na zdjęciu z choinką jest kolorowo.

a tak wyglądają moje tła:

P1010793

zapraszam do zabawy!

Ink blending – zorza polarna.

482590776

Marzy mi się choć raz w życiu zobaczyć to świetlne zjawisko, jakim jest zorza polarna.
“Zdawało się, że aniołowie tańczą, rozwijają i zwijają świetliste szale” napisał Jan Parandowski po zobaczeniu zorzy polarnej.
Ja nie zawsze potrafię ubrać w słowa to co mnie zachwyca, ale kiedy podziwiam ją na zdjęciach to wiem, że na żywo musi być jeszcze piękniejsza.
Zdjęcia zorzy posłużyły mi za inspirację do przygotowania tutoriala w technice ink blending, czyli tuszowania – zaczynamy.

Potrzebujemy oczywiście papier bazę, narzędzia do blendowania i tusze – wybór tuszy pozostawiam Wam, gdyż zorza polarna bywa w różnych kolorach, ja inspirowałam się powyższym zdjęciem.

Zaczęłam od tuszowania zorzy kolorem zielonym – twisted citron – zorza tak jak bywa w różnych kolorach tak i bywa w różnych kształtach, moja wygląda nieco jak wąż;

P1010637

Kiedy skończyłam potuszowałam niebo kolorem niebieskim w odcieniu peacock feathers;

P1010638

Następnie przyciemniłam niebo odcieniem teal zeal;

P1010639

Aby “wtopić” światło zorzy w niebo poprawiłam ją kolorem twisted citron;

P1010640

Niebo wciąż wydawało mi się za jasne, więc dodałam jeszcze kilka muśnięć odcieniem mermaid lagoon;

P1010641

Na koniec aby niebo wyglądało jak niebo należy dodać gwiazdy, tutaj z pomocą przyszła szczoteczka do zębów i biała ekolina (ecoline).

P1010653

A tak prezentuje się kartka, którą wykonałam na przygotowanej bazie:

002

003

inne ujęcie aby było widać jak pięknie mieni się napis:

005

006

Lawendowe wrzeciona (fusetki / szyszki)

Pierwszy raz widziałam takie szyszki lawendowe w Chorwacji w Dubrowniku – zauroczyły mnie i postanowiłam że kiedyś pojawią się takie w moim domu…

15

Pamiętacie zdjęcie mojej pięknie kwitnącej lawendy?

1

Ostatnio nie była już taka piękna – przekwitła niestety…

2

Postanowiłam ją wykorzystać, a tym samym pobudzić krzaczek do ponownego kwitnienia. Wykonałam lawendo-branie i uplotłam szyszki lawendowe, czyli tzw. wrzeciona czy inaczej fusetki. Może moje wrzeciona nie są idealne, ale spełniają swoje zadanie… ćwiczenie czyni mistrzem, więc liczę że kolejne będą zgrabniejsze…
Oto jakie zebrałam plony:

3

Przygotowałam zdjęcia krok po kroku, które opiszę aby było łatwiej, ale wrzeciona plecie się bardzo szybko i sprawnie, więc nie powinno być żadnych problemów z ich wykonaniem.
Wypróbowałam kilka wariantów – szyszki plecione na pojedynczych łodygach i na podwójnych –  zdecydowanie wolę te drugie.
Użyłam świeżych gałązek.

Wybrałam 18 szt długich gałązek lawendy i zrobiłam bukiecik (można użyć 22szt)

4

związałam pod kwiatami wąską satynową wstążeczką – z jednej strony zostawiłam długość wstążki do końca łodyg a z drugiej nie odcinałam z rolki

5

5a

krótszy koniec wstążki wsunęłam między kwiatki

6

następnie rozdzieliłam na boki łodyżki – delikatnie aby się nie połamały… żeby było łatwiej możemy do podpórki użyć szklanki lub pojemnika w tym typie – bukiet wkładamy do kubka kwiatami w dół i w bardzo prosty sposób możemy wplatać wstążeczkę między łodyżki… wstążkę przewlekamy naprzemiennie nad i pod łodygą (po dwie łodygi)

8

ja jednak po kilku razach wolałam pracować bezpośrednio w rękach

7

nadal przewlekamy wstążkę naprzemiennie nad i pod łodygą

9

pamiętajcie żeby nie naciągać na siłę wstążki, bo szyszka straci kształt, który tworzy się dzięki tym pięknie pachnącym kwiatom… trochę to potrwa, aż dotrzemy na dół szyszki, w okolice gdzie kończą się kwiaty

10

– pod koniec zaczynamy bardziej ściskać wstążkę

11

kiedy robi się niewygodnie i trudno przeplata się wstążeczkę można łodyżki obwiązać kilka razy – kształt szyszki już mamy

12

pora na kokardkę i wrzeciono gotowe

13

teraz tylko wyrównać łodyżki i szyszka wędruje do koszyka

13b

z moich zbiorów wykonałam 21 fusetek i został mi jeszcze spory bukiecik krótkich gałązek + obierki… pozostałości te planuję zapakować w bawełniane woreczki, bo przecież nic nie może się zmarnować…

a roznoszący się zapach jest przecudowny i powalający!

14

wykorzystałam: